piątek, 10 lipca 2009

Nurkowanie nr. 93, ORP "Groźny", 17m/57' AIR

To był mój drugi wypad na bałtyckie wraki. Pierwszy raz dwa lata temu ze znajomymi zaliczyłem "Kujawiaka" - polską łódź podwodną i jakąś stertę desek przy zerowej widoczności, która później okazała się kilkusetletnim żaglowcem :) Tym razem miało być inaczej, przede wszystkim stalowo, żadnych drewnianych żaglowców a normalne wraki z żelaza i stali :) A że akurat zgrały się nam urlopy na wraki umówiłem się z Sebastianem Styxem.
Pierwsze podejście właśnie na Groźnego, klasykę nurkowania. Zgadaliśmy się z Andrzejem Salą i piątkowym popołudniem szykowaliśmy się do nurkowania na nabrzeżu portu w Jastarni. Jak dla mnie emocje jak na rybach: niedługo w wodzie będę oglądał kawałek historii. Emocje rzeczywiście odegrały rolę, bo płynąc na wrak nie zwracałem uwagi na bujanie łodzi i lekką "dwójkę" stanu morza. Na pozycji już szybkie ogarnięcie, skok do wody i zjazd po opustówce. Wrak fajny, bardzo mi się podobał, zresztą - co miał się nie podobać jak jeden z pierwszych jakie w życiu zobaczyłem :) Pływaliśmy wkoło prawie godzinę zaglądając w każdą dziurę i przepływając przez wszystkie możliwe nadbudówki. Niestety w drodze powrotnej musiałem "zapłacić" za możliwość podziwiania wraku i oddać Neptunowi obiad.
Nawiązując do słów Styxia - dupa ze mnie nie wilk morski.

2 komentarze:

styx pisze...

nie było tak źle z tym Neptunem...każdy musi przez to przejść ;)

Btw ten okręcik na fotce to nie "Groźny" choć to ten sam typ okrętu tak na moje amatorskie oko.

Kacper pisze...

może i każdy ale nie sądziłem, że mnie to teraz dopadnie. dwa lata temu jak byłem z Trembim nie rzygałem a teraz taka "niespodzianka"
normalnie plama na honorze :)))